{śmietana i miód}

nie lekceważ Maryji 2012-02-16 16:29:07

Coraz częściej słysze ludzi, którzy namawiają innych by nie modlić się do Maryji tylko do Jezusa. Że to Jezus jest jedyną drogą i że powinno się odsunąć jego Matkę/Naszą/ w cień.

Nie zgodze się z nimi-i bardzo łatwo to wytłumaczę:

Po1. Maryja była jedyną osobą, duszą, która nigdy nie poddała się grzechowi. Diabeł nigdy nie mógł jej skusić-i tu jest jego wielka porażka.

Po2. Maryja jest jedyną osobą w całym świecie, wszechświecie…, która walczy wciąż o Nas ludzi, o nasze dusze. Gdyby nie Ona, zapewne Bóg dawno zniszczyłby Ludzi/bo jak spojrzycie dziś grzech goni grzech…/. Maryja jak każda Matka zawsze walczy do ostatniej kropli krwi o swoje dzieci/ o Nas/ dlatego tym bardziej powinniśmy się do niej modlić, jej dziękować i wspomagać ją w modlitwach.

Zło chce obniżyć wartość Maryji w Naszych oczach, byśmy się od niej odwrócili, a wtedy i Ona pogrążona w większym smutku/ bo jaka matka nie smuci się, gdy dziecko odwraca się od niej…/

Dlatego nie słuchajcie ludzi, którzy zmniejszają wartość Maryji i wywyższają nad nią Chrystusa.

Jest Ona tak samo ważna jak Jezus, Duch Święty i Bóg.

Ona poświęciła swoje życie dla Nas. Poświęca swoją wieczność dla Nas. Prosi wciąż Boga o litość dla Nas.

Po3. Jezus nie obraziłby się, gdyby ludzie modlili się więcej do Maryji, a wręcz bylby ucieszony, że jego Matka otrzymuje tyle miłości od ludzi/ bo jakie dziecko nie cieszy się, gdy dzieje się dużo dobrego dla jego matki???/.

Więc nie ma sensu, poruszać tematu do kogo powinniśmy się modlić a do kogo nie. Bo odpowiedź jest jedna powinniśmy się modlić do wszystkich świętych i nie ważne kto otrzyma więcej modlitw, ważne, że w ogóle się modlimy. A modlitwy do świętych jeszcze żadnemu człowiekowi nie zaszkodziły, jedynie komu mogą zaszkodzić to już wiecie…

Gdy człowiek się modli zło go nie rusza, a nawet jeśli go rusza, to nie zrobi większej krzywdy na jaką Bóg by nie pozwolił. Pamiętajcie, że zło jest niewolnikiem Boga, więc nie bójcie się go, bo im bardziej się go boicie tym bardziej was atakuje. Jeśli się nie boicie, to ono boi się Was.

Człowiek i jego życie zmienia się, gdy się modlimy.

Gdy się modlimy codziennie-szczególnie różaniec życie staje się piękne, a wszystkie zmartwienia odchodzą. Niestety, gdy przestajemy się modlić znów zaczyna wkradać się szarość, nuda, problemy, narzekania, zły humor….

I jeszcze jedno  pisma nakazują modlitw w łacinie. Zlo sprawiło, że zamieniliśmy łacine na nasze języki-to jest dla nas duża strata.

skomentuj (0)

I believe 2012-01-31 22:20:57

Już dawno miałam przeczucie, że dzieci z autyzmem, adhd itp nie są chore lecz są czymś ważnym w naszym życiu i mają nam coś przekazać, nauczyć. Głupim było dla mnie faszerowanie tego typu jednostek „lekkami”. Dziwnym, że lekarze którzy zajmują się tymi przypadkami latami nastawieni byli nie na zrozumienie, lecz na sprawienie by jednostka stała się taka jak my wszyscy…. A dziś po wielu latach/ co zajęło im tak długo???/zaczynają wreszcie rozumieć sens takich „chorób” i powstaje serial typu TOUCH. Tak samo jak Fibonacci-wielki odkrywca –WoW. Tyle,że jak ja potrafiłam widzieć to co on/choć jeszcze nie słyszałam o jego istnieniu…/ to tym bardziej inni. Ale on to spisał i zamienił na liczby… . Myśle, że Mój, Nasz problem polega na tym, że nie chcemy/z różnych powodów: lenistwo, osądy innych../ spisywać, mówic i przekazywać światu wiedzy, którą mamy. Gdyby każdy przedstawił to co uważa za ważne, to świat byłby daleko w przodzie. A wiele tajemnic odkrytych. Więc może Bóg sprawia, że tak zwlekamy??? Więc może ja pozbędę się wreszcie swojego problemu i przestane milczeć i choć krótko to jednak powiem: Widziałam Jezusa/wierze, ze to był On/, a skoro Go widziałam jak mówi Biblia to widziałam też Boga-Więc Bóg istnieje. Ale to tylko informacja dla tych co wątpią-bo Ja Nigdy nie wątpiłam/ ale pewnie dla tego że zbyt szczegółowo przyglądam się swoim przypadkom w życiu, na co inni ludzie nie mają czasu, bo pieniądz, praca-a biblia to bardzo pożyteczne źródło wiedzy i mówi : że to Bóg Cię nakarmi. Wspomina tez wyraźnie o homoseksualizmie/ kiedyś byłam tolerancyjna i zwalałam ich nieprawidłowości na biologię/. Dziś to usprawiedliwienie zbytniej potrzeby seksu, agresywności, braku umiejętności kochania /oni się tylko zauraczają/, zaspokajanie szczególnie własnych potrzeb, egoizm itp…..wiele rzeczy kłóci się z moralnością i miłością. Więc dla mnie od dziś homoseksualizm to nie inny stan umysłu, ble, ble itp.. lecz zwykły grzech jak np.: obżarstwo, lenistwo, kłamstwo…-oni po prostu zamiast wstrzemięźliwości seksualnej wybrali jej brak. A od seksu można się łatwo uzależnić jak od słodyczy i alkoholu.

skomentuj (0)

z Samem spokój, teraz czas na podróże 2011-05-02 14:24:42

Z Samem mam już troche spokoju, wreszcie znalazł sobie dziewczyne/moje modły zostały wysłuchane/. Miłość robi z niego błazna/czasem się zastanawiam czy on kocha, czy tylko wszystko na pokaz-ale to już jego problem, jego życie-ja im życze jak najlepiej/. Dla mnie i tak chyba pozostanie głupim, niedojrzalym szczeniakiem. No dajmy chłopcu szanse, może za 15-20 lat stanie się mężczyzną.
Moje marzenie to podróżować. Zmienić kraj na inny do zamieszkania. Robić coś co da mi radość a nie tylko przetrwanie.

skomentuj (0)

Jezu DZIĘKUJE 2010-08-03 01:29:15

Jezu Jesteś Najpiękniejszy Najukochańszy, Jedyny który tak bardzo poświęcił się dla innych. Nie rozumiem jak inni nie potrafią czuć Twojej siły, czuć Cię, być Ci wdzięcznym, Kochać Cię, nie rozumiem jak mogą nie potrzebować Cię, jak mogą nie wierzyć w Ciebie… Ja gdyby nawet Cały świat mówił mi, że nigdy nie istniałeś- Nie Uwierze! Nie potrafiłabym żyć bez Ciebie, bez Twojej miłości, mądrości, cierpliwości, opieki, dobra, …………….Nikt nie jest idealny, nawet Ty nie byłeś, ale tak wiele zrobiłeś Jedyny Potrafiłeś, Jedyny Potrafisz-wielu chciałoby być takim jak Ty, ale nikt nigdy Ci nie dorówna, nikt nigdy nie będzie tak WIELKI JAK TY.

Chciałabym być tak idealna jak Ty Jezu:

-Zawsze dobra dla wszystkich i uśmiechnięta

-Zawsze wybaczająca-każde zło w moim kierunku odbierać z lekkością i radością-jakby to niemowle chciało zrobić mi krzywde.

- z łatwością zwalczać wszystkie pokusy, odrzucać wszystko co złe we mnie.

BYĆ IDEALNIE CZYSTĄ SILNĄ poświecać się dla innych by otworzyć im oczy, by uczyć tego co ważne, by nie zapominać co wazne, BY SWIAT BYŁ IDEALNY, BY NIE ZWRACAŁ UWAGI NA SZCZEGÓŁY LECZ BY MYSLAL TYLKO O TYCH DUZYCH NAPRAWDE WARTYCH NASZEJ ENERGI I UWAGII………………..SPRAW BYM BYŁA TAKA JAK TY

skomentuj (0)

Jezu 2010-08-03 01:28:55

Jezu Jesteś Najpiękniejszy Najukochańszy, Jedyny który tak bardzo poświęcił się dla innych. Nie rozumiem jak inni nie potrafią czuć Twojej siły, czuć Cię, być Ci wdzięcznym, Kochać Cię, nie rozumiem jak mogą nie potrzebować Cię, jak mogą nie wierzyć w Ciebie… Ja gdyby nawet Cały świat mówił mi, że nigdy nie istniałeś- Nie Uwierze! Nie potrafiłabym żyć bez Ciebie, bez Twojej miłości, mądrości, cierpliwości, opieki, dobra, …………….Nikt nie jest idealny, nawet Ty nie byłeś, ale tak wiele zrobiłeś Jedyny Potrafiłeś, Jedyny Potrafisz-wielu chciałoby być takim jak Ty, ale nikt nigdy Ci nie dorówna, nikt nigdy nie będzie tak WIELKI JAK TY.

Chciałabym być tak idealna jak Ty Jezu:

-Zawsze dobra dla wszystkich i uśmiechnięta

-Zawsze wybaczająca-każde zło w moim kierunku odbierać z lekkością i radością-jakby to niemowle chciało zrobić mi krzywde.

- z łatwością zwalczać wszystkie pokusy, odrzucać wszystko co złe we mnie.

BYĆ IDEALNIE CZYSTĄ SILNĄ poświecać się dla innych by otworzyć im oczy, by uczyć tego co ważne, by nie zapominać co wazne, BY SWIAT BYŁ IDEALNY, BY NIE ZWRACAŁ UWAGI NA SZCZEGÓŁY LECZ BY MYSLAL TYLKO O TYCH DUZYCH NAPRAWDE WARTYCH NASZEJ ENERGI I UWAGII………………..SPRAW BYM BYŁA TAKA JAK TY

skomentuj (0)

nie może być inaczej- Miłość lalalalalalalulalulala 2010-08-03 00:38:16

Mieszkamy z Piotrusiem Sami:) w swoim domku/wtedy tez był nasz ale więcej nas było/-płacimy więcej ale jednak warto zapłacić za psychiczny spokój:)-koniec sprzątania po kimś, ciągłego ustępowania i użerania się z czyimiś humorami:>. W życiu nigdy nie jest super spokojnie, bo nie żyjemy na bezludnej wyspie-ale dom powinien być niedostępny dla innych-wtedy w nim się naprawdę odpoczywa.  Miłość, S, Miłość, S……… Kochaj , jedz i módl się-tej 2 cz. nie lubie:) wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni.

skomentuj (0)

. 2010-06-03 23:11:52

http://www.youtube.com/watch?v=rd9UD2psUH8

skomentuj (0)

Prawdziwa miłość zawsze jest podnieceniem 2009-09-12 16:45:12

Mój mężczyzna coraz bardziej staje się moim księciem ze snów i marzeń. Bardziej dojrzały, męski z jeszcze większą potrzebą seksualną/co raczej wydaje się troche straszne-ale co nas nie zabije to nas wzmocni:)/. Skrótem niebiansko podniecający i zniewalający. Już się nie mogę doczekać, jak będą wyglądały dzieci z niego. Mój Piotruś staje się już tak bardzo mądry, poważniejszy-dojrzały, pociągający mężczyzna.

skomentuj (0)

888888888888888Miłość888888888888888889 2009-06-10 00:04:50

po urodzinach chyba bardziej dojrzałam i łatwiej radze sobie z /zauroczeniem/ do Samuela.Staram się jak najwiecej myśleć o chwilach które przeżyłam z Moim Piotrusiem-a było ich mnóstwo i wspaniałych. Piotr jest starszy, bardziej dojrzały-przy nim czuje się bezpiecznie. głupotą byloby zaprzepaścić całą przeszłość i wysiłki dla nowego modela. Piotr jest wierny a sam wydaje się być bardziej podatny na zauroczenia. Można by tak bylo wymieniać w nieskończoność. Skrotem Sam jest fajnym, przystojnym chłopakiem, ale widze go z kobietą w jego wieku, z która bedzie mogl dlugo długo poszaleć. Ja z Piotrem jesteśmy już w takim wieku, w którym to już się czlowiek trochę wyszalal i bardziej mysli o rodzinie, potomstwie, niz mlodzienczych wrażeniach. Od początku jak tylko zobaczylam Piotra, choc nie przyjrzałam mu się, pomyślałam /On bedzie moim mężem/-wiele mialam dowodów na to że jest /moim przeznaczeniem/. Jest sensem mojego życia i takim moim namacalnym Aniolem stróżem. wierze ze w poprzednim wcieleniu zbytnio nie moglismy się soba nacieszyć, dlatego dostaliśmy druga szanse.

skomentuj (0)

hmm 2009-05-04 20:31:49

Kocham i jestem zakochana......

Czy miłość daj nam Bóg? czy sami jej szukamy, a może jeszcze inaczej?

skomentuj (0)

Trzymaj ją mocno 2009-01-31 10:25:03

No tak drugi facet- Samuel/ no może trzeci w moim życiu, ktory mi w jakiś sposób imponował/. ale odczuwam wyraźną rożnicę. Jak wyobrażę sobie, że miałabym rozstać się z Moim Piotrem to czuję pustkę, smutek.. Ostatnio nawet On myslał że chcę być z Samem i powiedział, ze nie będzie ze mną/myślał, że to da mi szczęście-oczywiście mylił się/ bo ja popadłam w małą rozpacz-cały dzien leżałam w łóżku, smuciłam się nie jadłam itd-poczulam się zdradzona. Dopiero jak sobie wszystko wyjaśniliśmy/ że ja wcale nie chcę być z Samem../ odżyłam. A gdy pomyślę że mogłabym stracić Sama, nie jest mi tak smutno...Sam jest atrakcyjny, ale Piotr byl pierwszy w moim życiu i przeciez też był dla mnie atrakcyjny, nie moge sobie tak zmieniać facetów tylko ze względu, że ktoś zaczyna mi się podobac jakby na nowo...Staram się tlumić swoje myśli i uczucia do Sama/bo m.in uważam że nie są tak wielkie, by warto było je mieć kosztem Piotra/ I tak często czuje że Sam musi mieć inną kobietę/młodszą/. ja juz mam swoje lata i swojego staruszka Piotrusia z ktorym przeżyłam dużo wspaniałych chwil i dużo kryzysików miłosnych/ktore potwierdzaly, ze jesteśmy stworzeni dla siebie a bez siebie będziemy jak martwi/.
Trzeba trzymać w garści miłośc, ktorą się ma. Tym bardziej że Piotr bardzo!!!!!!!się stara byc dla mnie najlepszym. jest dla mnie dobry, dobry i jeszcze raz bardzo!!! dobry i wszędzie walczy ze swoimi słabościami i dobrze mu to wychodzi. Jest jak zawsze moim Aniołkiem!!!!. Ja jak zwykle jak sie pokłócimy, kasuje wszystkie nasz zdjęcie. Ostatnio skasowalam mnostwo fajnych, ale co tam zdjęcia/ skoro i tak je tradycyjnie kasuje:D/Ważne że mamy siebie-a zdjęcia się jeszcze zrobi. Szkoda mi tylko takich 3/1 piotr stał na rekach,ja z prawdziwą malą, śliczną choinką na górce, my leżący na wyschniętej jak sianko gęstej trawce pod gołym niebem z gwiazdami no i zdjęcia brata-nie lubie niszczyć czegoś co moglo należeć do kogoś, ale wtedy pamiętałam tylko nasze zdjęcia i bylo delete.

Sam ostatnio ma inną funkcję i siedzi przy komputerze jak diabeł probujacy wszystkich sił, bliżej mnie. Ale chyba jest skupiony na swojej pracy,c zasem tylko zdaje mi się że zerka, ale to pewnie moje paranoje:D. a ze smiesznych rzeczy, ostanio młody angliczek powiedzial po polsku, że mnie kocha/pewnie dla żartu, albo nie wiedzial co to znaczy:D, aj tylko zamurowana zaragowałam slowem /ej/ i chłopaczek z uśmiechem się zmył. Dale mnie to bylo stresujace i dekoncentrujące. No i nazywa mnie ciągle Cinderella-nie wiem moze chce być jakimś moim księciem:). Chlopcy potrafią byc zabawni, czasem ich podchody mnie zadziwiają i nie wiem czy sobie żartują ,czy cos w tym jest-a jest kilku takich ananasków u mnie w pracy. Ja staram się wierzyć, że to tylko żarciki i reaguje uśmiechem i czuje sie jak blondynka w różowym-bleeee

Ostatnio przeżyłam cudowny sex, może dlatego że moje kochanie spełniło się we mnie z większym uczuciem. coraz częściej zaczynam widzieć jego usmiech i pasje gdy mowie, ze chyba coś mi zmalował w środku i potem smutek gdy mówie że mam miesiączkę/czyli nic się raczej nie zrodziło/. Mamy maskotkę-czerownego dragonika, ktorego traktujemy jak dziecko/tak wiem troche idiotyczne/ tym bardziej, że lalki i maskotki, to zawsze u mnie staly ale tylko na półkach, bo bawilam się samochodzikami, kapslami, pilką i skakaniem po drzewach... Jestem mala ale agresywna. Wiec............tez mi się powoli chce dziecka.

skomentuj (0)

Czy można kochać dwóch mężczyzn tak samo? 2009-01-03 03:02:35

Kocham Go?ciężko mi ocenić. w pracy gdy widzę go ostatnio tak smutnego/czy ja go zranilam, czy może to cos innego/to mi go szkoda, a rownocześnie podoba mi się ta jego powaga. Był dzien kiedy ja czulam się zle, może to zbieg okoliczności bo przyszedł i zagadał, choć mój humor pewnie go tylko zranił, potraktowalam go jak powietrze, jak przeszkadzającą mi rzecz/opowiedziałam krótko i zaraz odeszłam/, a może przesadzam, może nie odebral tego zle? I dlaczego tak ciężko mu mowić mi cześć, ja mu zreszta też nie mowie, probowalam kiedyś czasem, on też ale potem jakoś oboje przestaliśmy. Dziwne te uczucia. Wcześniej cieszyłam się, że gdy przychodziłam do pracy go nie było, bo czułam się swobodniej. Ostatnio natomiast, pragnełam by byl, by moc go choć z dala zobaczyć, ale gdy się zbliża do mnie, nawet pod dziwnymi pretestami, jak dziś, podszedł by odświeżyć mi zastopowany internet. Ale przecież ja to robię ciągle. A może chciał tylko sprawdzić? Więc, gdy jest blisko, dlaczego odwracam wzrok, uciekam, odsuwam się itp jakbym się nim nie interesowala, czemu też nie zawsze czuję to ciepło gdy jest blisko/jak przy moim Piotrze/. skoro nie jesteśmy dla siebie to po co to wszystko?, czego ma mnie to nauczyć?/chyba wiem.../. Ale smutne, ze mialaby byc to tylko marionetka, by zrozumiec nie moją przeszłość. czasem marze by się z nim kochać, z innej strony po co mi ten sex, co po nim mialoby być? Do tego myślę: "tak, On teraz jest męski....ludzki, jak moj Piotr wydawał mi się taki do czasu gdy nie uzaleznił się od sexu. I co Sam też spróbuje i stanie się taki jak Piotr, niby ludzki, ale jednak uzalezniony". Muszę się pogodzić z myślą, że facet zawsze będzie zwierzęciem, może cię kochac, całować, mowić slodkie słówka, opiekaować się Tobą itd, ale i tak zawsze chce jednego:"loda"-orgazmu. Kobieta potrzebuje się kochać, mężczyzna orgazmu. Czasem tylko gdy jest już tak bardzo spragniony seksu, może się nam wydawać, że nas tak bardzo kocha, ale słowo kocham, choć czasem używają tego mężczyzni podczas sexu, to jednak ja stwierdzam, że oni nie rozumieją tego słowa jesli chodzi o sex. Oni kochają w życiu, w codzienności ale sex to sex/tylko przyjemność/. więc jakie powinnam mieć myśli na temat Sama?"tak jest ludzki, chyba mnie kocha", czy może " jest samcem, czuje coś do mnie,może mu się podobam, albo coś we mnie, ale chce jednego -sexu". To wszystko jest ciężkied do zrozumienia:"po co istnieje, jak się powinno rozwinąć?". chcialabym mieć 2 mężczyzn równocześnie, bo Piotra wciąż kocham, a Sam?/albo jest tylko zauroczeniem, albo ?/Miło by było pożyć z nimi, ale na dłuższą męte, byłoby to uciążliwe z róxnych powodów. On jest jak mały chlopczyk, którym chcialabym się zaopiekowac, z innej strony jest tak męski, ze to raczej ja czulabym jego przewagę w sile....I chyba bardziej podoba mi się perspektywa bycia z męzczyzną, który jest na tyle odpowiedzialny, madry, silny,.....że nie muszę się o niego za bardzo martwić. Ale to takie pierdoly....poczekam jak się to wszystko rozwinie, może postaram się być dla niego bardziej mila, choć mam jakąś dziwną blokadę i zamiast miła, zachowuję się jakby był moim wrogiem, jakbym nie lubila anglików.

skomentuj (1)

Abraham אברהם, arab. Ibrahim ابرَاهِيم PRZYJDŹ DO MNIE 2008-12-20 15:59:39

śniło mi się coś, co może związane jest z jakąś wewnętrzną tęsknotą....

Sen: przyjechałam z moim Piotrem ,bratem i Karolem do Polski do mojej Cioci Izy, kuzynek, babci, wujka i małego Szymonka/śliczne dzieci/. Dzieci pierwsze nas przywitały i oprowadzaly po ich domu/który wygląda inaczej w rzeczywistości/, szymonek zaprowadził Nas do swojego małego pokoiku, mial w nim 2 ptaszki, osobno w klatkach, ptaszki ruchem tanecznym latały sobie w tych delikatnych klatkach, ledwo dostrzegalnych, że na początku myslalam iż są wolne i powiedziałam "szymon nie boisz się że ci uciekną ptaszki?", odpowiedział "Nie" z uśmiechem na twarzy. spojrzałam ponownie, były zamknięte, ale szczęśliwie sobie lataly, a wokół nich płatki małych kwiatków, oświetlone promieniami słońca. Przykucnełam do małego stoliczka a maly Szymonek zaczął się tulić swoją malą główką z blond włoskami do mojej i dawał buziaki w policzki i prawie na calej mojej twarzy. Przyjemnie mi sie zrobiło, oddałam mu buziaczki. ale przez moment miałam głupią myśl" że on jak dorośnie, w przyszłości będzie moim drugim mężczyzną". spytałam czy idziemy na dół, wszyscy się zgodzili ale jak zobaczyłam smutna minę Szymona, dodałam że możemy też jeszcze zostać jak ktoś chce, ale zeszliśmy. Na dole przy duzym stole, czekali na nas: babcia, ciocia, wujek. wyszlismy jeszcze na troszkę na ogród, był to tylko spory kawał ziemi, ogrodzony niskim kamiennym płotkiem za którym mozna było dostrzec dalsze puste ziemie, pola ze sporadycznie rosnącymi na nich drzewkami. Siedzielismy tak sobie na przeciw tego, ja wpatrywałam się w te odległe ziemie, naturę, znów mile świeciło w naszym kierunku słońce. Kolega jakby lekko zazdrosny o ten duży dom z ogrodem, mowil, że nie chcialby tego. Ja powiedzialam, że chciałabym taki domek i ogród, i że w Angli łatwiej nam do tego dojść niż w Polsce, ale dodałam, że brakowałoby mi jednego "tego słońca"/Tak brakuje mi tego blasku, który tak razi w oczy, że nie możesz dostrzec dokładnie tego co się za nim kryje. Te promienie świeciły kolorem, który kojarzyl mi się z bogiem, aniołami/rażąca biel, z delikatnym odcieniem żółci i koloru niebieskiego/.

Tęsknie za Bogiem i naturą, za czystą prawdziwą radością życia, za czystymi duszami jak z bajki Enchanted, jak Ula, która kilka miesięcy pracowała u mnie w pracy, w odległości pół metra/ tak tolerancyjnej, prostej, ale dobrej osóbki nigdy wcześniej nie znalam/. Teraz wyjechała do Polski ale może wróci. Gdyby każdy z nas był , albo choć staral się być takim Aniołem, Ziemia byłaby Niebem. tolerancja, wybaczanie, akceptacja, uśmiech, bezinteresowna pomoc, dzielenie się wszystkim co mamy/ona dzieliła się ostatnim ziarenkiem/-Miłość

TYMI ISTOTAMI ROZPALASZ WE MNIE MIŁOŚĆ.

skomentuj (0)

moje 3 gwiazdki 2008-11-03 16:58:32

u nas wszystko od dłuższego czasu układa się bardzo miło:). Nigdy nie byłam fanką maskotek, ale w podróży kupiłam czerwonego smoka, który wpadł mi ostro w oko:>. Traktujemy go jak nasze maleństwo. To smieszne, jak maskotka może dać cząstkę czucia się rodzicem i łączyć. Mama Piotra wciąż nakłania go, by kupił mi pierścionek zaręczynowy, ja się z tego śmieje i mówie Piotrowi by nic mi nie kupował, bo pierścionków nie nosze i często je gubię traktując jak zwykły kawałek zbędnej materii. Dodatkowo zaręczyny równiez uważam za mało ważne, liczy się dla mnie życie w miłości niż jakieś umowy. Coraz bardziej dorastam do myśli /mąż-żona/ i coraz bardziej chcialabym już mieć z nim dziecko, ale jeszcze trochę powstrzymuje mnie moje lenistwo i wygoda. Muszę jesć mniej slodyczy, by mieć wiecej energii i chęci do robienia różnych rzeczy. Sprawa Sama nie jest zakończona, miły, podniecający chłopak, ale też nie chciałabym rezygnować z mojego Piotra tylko na rzecz świezego mięska i wrażeń z tym związanych. fajnie by było  mieć ich obu, ale patrząc racjonalnie byłoby to krzywdzące dla Piotra i pewnie zakończyłoby się nieciekawie. trzymam się Piotra, a na sama spoglądam sobie tylko czasem:). Utknął mi w pamięci pewien moment, jak Sam odwrócił się i ładnie uśmiechnął próbując mnie zagadać-ten biały uśmiech i czarne świecące oczy skojarzyły mi się z moim Piotrem. Obaj są podobni i przystojni.Piotr jest już wersją doroślejszą, Sam przypomina mi młodszą wersję Piotra. Jakbym miała ich obu, to tak jakby w tym samym czasie móc przeżywać teraźniejszość i utrzymać namacalnie piękną przeszłość. Bóg dał mi to śliczne maleństwo/Piotra/, które mnie wciąż podnieca-by pokazać mi czym jest miłość do czlowieka, Sama dał mi by pokazać że istnieje miłość do ludzi. A siebie samego dal mi by pokazać jak wielka jest miłość.
Czym będzie dla mnie dziecko? może pozostałością Naszej miłości?dowodem na Boga?.....czym

skomentuj (0)

chemia 2008-08-31 11:41:45

W mojej pracy jest jeden przystojny mężczyzna, a raczej chłopiec bo 19l, choć zachowaniem i wyglądem podwyższa swą dojrzałość. Jest w pewnym stopniu podobny do Mojego Piotra, początkowo myślałam, ze może dlatego mi się spodobał, ale chyba raczej zaimponował mi tym że jest pracowitym angolem-co rzadkość i wydaje się być przeważająco silniejszy niż ja/co brzmi może śmiesznie, ale dla mnie istotne czuć że facet jest lepszy lub silniejszy szczególnie w tym świecie męskich niewiast/. Oczywiście mój chłopak o nim wie itp. Blebleble. Chłopak jest przystojny itd., ale jednak nie czuję do niego czegoś mocnego, szczególnego co czułam do Piotra /i czuje/. Piotr to moje przeznaczenie od początku, a teraz jest jeszcze bardziej zakorzeniony w mojej duszy, ciele. Kocham Go mimo jego słabości i wad. A Sama jednak lekceważe bardzo często i często jest mi obojętny, mam też odczucia że dla niego istnieje ktoś inny, kogo kiedyś spotka. Przystojny, pracowity, miły, mądry chłopak….bez dziewczyny to rzadkość, ale i ukłon w jego stornę.

skomentuj (1)

miłość/zazdrość 2008-06-10 00:55:10

Kocham Mojego Piotra tak bardzo, że wkurzało mnie jak nowa kobieta jego brata z każdą małą błachostką problemem szła zamiast do swojego faceta to do mojego. Nie mam nic do Agnieszki, bo nie wiem co nią kierowało, że wciąż było „Piotr…, Piotr…”. Chyba najbardziej pasowało mi moje tłumaczenie typu: uważa swego faceta za mniej zaradnego i mądrego, dlatego zwracała się do mojego Piotra. Ale sama wybrała sobie Pawła, więc albo powinna od niego odejść, albo próbować z  nim żyć. Ja wiem, że z takim facetem nie mogłabym żyć-dla mnie jest zbyt ograniczony. Ta jego dziecinność i głupota, popisywanie się-wkurzałyby mnie w każdej sekundzie. Określiłabym go tak „On wiele chce, ale gówno wie”.

W jeden dzień tak wszystko się we mnie nazbierało/bo nawet ten ciołek kupił swojej dziewczynie test na menopauze, zamiast ciążowego, a że słabo zna angielski to mój chłopak musiał iść to wymieniać…szkoda słów/, więc wybuchłam i powiedziałam mu, że cholernie mnie wkurwia to że nie potrafi się zająć swoimi kobietami<najpierw była jego pierwsza żona Marta, która chodziła ze swoimi problemami do mojego Piotra, bo ze swoim mężem nie potrafiła rozmawiać, a potem jego druga dziewczyna, woła mojego chłopaka, żeby jej zamknął drzwi bo ona nie potrafi, a jej facet kurde stoi 5 metrów dalej. I takie inne pierdoły> Paweł się wkurwił, aż wywalił stół i wyszedł. Ale od tej chwili, nie słysze już co minutę „Piotr…Piotr zrób mi to, napraw to, pokaż tamto itd.”

Paweł ma ponad 30lat chce dziecka, a ciągle musi mu coś załatwiać jego młodszy o 10 lat brat-mój Piotr-dla mnie to jest po prostu śmieszne i wkurwiające. Rodzice zawracają ciągle dupe Piotrowi przez skype/ja to już bym na jego miejscu od tego korby dostała/, a Paweł głupkowato się śmieje a jedyne jego slowa to „nie umiem lub brat ma kase to się nie martwie”. To jest dla mnie wszystko chore. Rozmawiałam z Piotrem o tym i troche do niego dotarło. Jego rodzice może sobie myślą, że będą z nami mieszkać, ale ja nie mam zamiaru jeszcze mieć na głowie jego starych i brata całe życie. W pewnym stopniu rozumiem Piotra, bo sama opiekowałam się i martwie się o braci oraz o mamę i chętnie bym im wybudowała domek obok i się nimi  opiekowała, ale tak nie można-trzeba mieć własne życie. Oczywiście chcę pomagać i jeśli byłaby taka konieczność to wzięłabym mamę pod opiekę. To jest dziwne myśl, że moja mama mogłaby z nami mieszkać nie jest dla mnie odrażająca, ale mysl ze miałabym mieszkać blisko rodziców Piotra jest jak koszmar, Może dlatego, że moja mama się nie narzuca tak jak narzuca się mama Piotra. Moja mama lubi porozmawiać, ale daje mi oddechnąć i chyba nawet częściej woli zająć się swoimi sprawami, a ja dzięki temu nie czuję się uwięziona. A mama Piotra gada bez końca, wszystko chciałaby wiedzieć, wciąż coś doradza itd.-po prostu jest męcząco przywiązana do swoich dzieci. Jakby nie rozumiała, że oni są dorośli i chca zakladać własne rodziny.

Mi bardziej szkoda mojej mamy/może dlatego chciałabym ją przygarnąć/-bo ona jest sama. Ale wiem, że gdyby miała wciąż dobrego męża-to dałabym im obojgu spokój-żeby sobie żyli spokojnie, sami , szczęśliwie. Mama Piotra ma męża-dlaczego więc nie mogą sobie sami częściej żyć ze sobą niż z dziećmi?

To jest wszystko męczące a zarazem zrozumiałe. Chciałabym, żeby moja mama znalazła sobie jakiegoś nowego, dobrego, miłego mężczyznę, który by się nią zaopiekował. Bo jak dotąd to ona zawsze musiala się nami opiekować i zajmować wszystkim jak mężczyzna.-ale przynajmniej za to ją podziwiam-za jej siłę, choć jak się ostatnio dowiedziałam nie tylko ja ją za to podziwiam. W rodzinie ojca są osoby, które podziwiają ją za to że nigdy nie dała sobie dmuchać w kasze.

skomentuj (1)

Samobójcy-wojownicy 2008-05-18 13:23:26

Życie znów straciło dla mnie sens mocniejJJJ. Bo tak naprawdę nigdy nie miało dla mnie sensu/prócz jednego krótkiego momentu/. Trafiłam na zajebistą stronę metod samobójstwa, które humorystycznie napisane rozśmieszyły mnie i zarazem podtrzymały na duchu, bo zdałam sobie sprawę, że jednak istnieją ludzie tacy jak ja. Ludzie z innymi uczuciami i myślami. Ludzie, którzy nie są rozumieni przez innych, bo ci inni to debile bez wiedzy, albo ograniczeni głupcy niepotrafiący patrzeć na wiele aspektów jednocześnie.

Do Wszystkich Współczujących!!!!Sama mam często myśli samobójcze i jedyne co mnie chroni przed tym, to brak dostępu chwilowo do metod szybkich i bezbolesnych na długo. Depresja to tylko ściema!!!!!człowiek/samobójca/ doskonale sobie zdaje sprawę z własnego Ja. Może oszukiwać siebie albo nie /że to wina depresji itp/. Wina jest Nasza jeśli się zabijemy. Są oczywiście powody dla których my samobójcy mamy dość!!!!ale to nie depresja/depresja może być jedynie skutkiem ubocznym tych pieprzonych powodów.../

Podam kilka takich powodów na podstawie siebie:)

1. Mam często kontakt z debi.../ludźmi głupimi, ograniczonymi, albo zbyt wrażliwymi by potrafić coś zrozumieć/. Ja jestem mniej wrażliwa i przez to często inni mnie nie potrafią zrozumieć, a co sie za tym łączy "obwiniają, oskarżają, zarzucają mi coś czego nie powiedziałam o czym nawet nie pomyslałam"

2. Miłość i samotność-jestem samotnikiem bo nudzą mnie rozmowy z deb...., a że mało jest ludzi na poziomie w moim otoczeniu, zaryzykowałabym 0% to wiadome że zamykam się w swoim świecie i pokoju- ale ma to swoje konsekwencje-bo znów jestem postrzegana jako dziwoląg, albo wymyśla mi się że jestem nieszczęśliwa, że się zamykam itp-ludzie nie rozumieją, że komuś jest lepiej żyć samemu niż w otoczeniu nudnych ludzi. Chłopak chce być z tymi ludźmi , ja nie i robią się problemy. Ja zostaje sama i też budzą się we mnie urojenia typu: "on za długo przebywa w towarzystwie innych ludzi, gdzie również są kobiety:).....i kolejne urojenia...:):):)"

3. sens życia i wrażenia- widziałam wiele różnych rzeczy, więc nic już nie może mnie zaskoczyć, nic mnie nie dziwi ---dlatego wszystko mnie szybko nudzi, na niczym mi nie zależy, nic mnie mocniej nie interesuje--nie potrafię się czymś zająć długo, bo szybko się nudzę/jak coś poznam, ciężko poznawać mi dalej to samo-to tak jakby czytać tą samą książkę 1000 raz i musieć robić to wciąż/. Przez to że nic nie może wywrzec na mnie większego wrażenia ciężko mi znaleźć mój sens życia, odnaleźć to czym chciałabym się zajmować----ale to pewnie kwestia myśli i motywacji, którą można spróbować zmienić i znaleźć ten sens.

 

Cieszy mnie gdy widzę ludzi śmiejących się z "nieszczęścia.." bo ich mogę zrozumieć. Słabość ludzka jest dobrem, ale czasem brzydzi. Ten artykuł dodał mi sił. http://brygada206.blox.pl/2007/04/Jak-popelnic-samobojstwo.html

 

Dzielę ludzi na 3 typy:

1.       5%- O dobrych sercach, z większą lub mniejszą wiedzą-ale nie szkodliwy, chętnie się do nich uśmiechamy bo są sprawiedliwi, uczciwi, nie kłamią-wiem, że nie można się na nich zawieść. Problem w tym że jest ich mało, za mało by mogli nas pocieszyć, gdy żyjemy wśród większości ty drugich/głupich i złych/

2.       70%-Głupi/mają małą wiedzę o świecie, nie uczą się na swoich błędach, nie dostrzegają krzywd jakie wyrządzają/ , uśmiechają się ale są obrzydliwi: fałszywi, kłamcy, oszuści, cieszy ich własna głupota, nie rozumieją swojej niedojrzałości. Nie można z nimi porozmawiać o czymś szlachetnym, o czymś wielkim, o czymś mądrym-bo są za głupi na takie tematy. Nie potrafią sobie nawet ich wyobrazić ,a  co dopiero dyskutować o nich.

3.       25% ich liczba rośnie-Samobójcy. Ludzie bardziej lub mniej wrażliwi, którzy są źle postrzegani przez te 70% głupców, wciąż oskarżani, zarzuca im się nieprawdę, wciska w usta słowa których nie powiedzieli, w umysły myśli, których nie pomyśleli. Wmawia im się, że są nieszczęśliwi, zmusza się ich by żyli jak te 70% głupców. Ludzie, którzy pragną tylko sprawiedliwości, spokoju. Dla których nie ważna jest rozrywka, materia. Odporni na niewygody, odporni na głód. Ludzie silni, bo wciąż muszą znosić ból jaki zadają im inni, znosić oskarżenia, fałsz. Wciąż muszą patrzeć jak inni niszczą ziemię, którą stworzył Bóg. Nawet jeśli sprzeciwiają się i walczą ze zbrodniarzami, to i tak jest zbyt wielu złych by ich wszystkich wybić. Samotni są rozrzuceni po całym świecie, ale walczą pojedynczo. Ponoszą wiele porażek, aż wreszcie przestają walczyć i chcą jednego -umrzeć. Czasem sporadycznie napotykają innego samotnego-co dodaje im otuchy-bo z takim człowiekiem potrafią się porozumieć- nie muszą dużo mówić by się rozumieć, nie muszą nic tłumaczyć-bo żyją tymi samymi ideałami, myślami, chcą tych samych światów. Gdy spotykają się-wraca im chęć walki.
Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Rodzi się w nich nienawiść, ona zaczyna ich karmić. Kiedyś byli niewinni, stali się potworami dzięki tym 70% i chcą już zostać potworami, dopóki wszyscy głupcy nie wyginą.  Kiedyś słońce było ich przewodnikiem, dziś muszą walczyć narzędziami ciemności. Ale wciąż w pojedynkę.

skomentuj (6)

Podałeś mi swą Dłoń-Znów!.. gdy zaczęłam wątpić 2008-05-08 01:26:24

Znów objawienie, a raczej przypomnienie dla mnie/Módl się, a Bóg wskaże Ci drogę/. Pewnie znów się powtórzę ale powiem /moje życie to jedna wielka, prosta układanka/, jestem jeszcze tylko za ślepa by ją móz w całości ujrzeć, a może za głupia, za mało pokorna by dopuścić rozwiązanie do siebie. Choć widzę coraz więcej.

http://pl.youtube.com/watch?v=vyN7c3Bu-4c&feature=related    Pray


Jestem jeszcze zbyt buntownicza-ta ciemność we mnie ogłupia, oślepia mnie, zamyka moje serce.

Why…?
http://pl.youtube.com/watch?v=HjXTrNxTeSs&feature=related   światełko do Pray.....
 

Znów podobny schemat jak kiedyś: trace sens życia, tracę siłę do życia, wszystko jest mi obojętne, nie potrzebuję nic, nic nie robin a mnie wrażenia……czuję mrok….zaczynam szukać go bardziej….i w tej czerni dostrzegam światełko, które przypomina mi jak powinnam postępować, do czego jestem stworzona i znów odnajduję sens mego istnienia.

Skrótem /dlaczego moje życie to puzzle?/ paddy-pray-bardzo lubiłam tę piosenkę, choć jej całej nie rozumiałam/nie potrzebowałam tego, wystarczyło mi słowo prayer/.

1 puzzel to pady/prayer, który mówi w niej o Matce Boskiej z Medjugorje. Drugi puzzel mojego życia to moja podróż z Moim Piotrusiem do Medjugorje. Kolejny puzzel to czarne oczy Mojego Piotra, zawsze byłam nimi zafascynowana, do dziś często o nich myślę/czym są, kim?/. Te same czarne oczy miała Sabina-nasz przewodnik w Medjugorje i jeszcze kilku innych tam ludzi, których oceniłam jako typu święci. Dziś te same czarne oczy widzę u Paddiego w jego piosence Pray.

Kolejny puzzel: to ten czarny kolor. Długo był moim kolorem, uwielbia go mój Piotr i nosi go Paddy. Od jakiegoś czasu próbowałam przerzucić się na inne kolory jaśniejsze, mój chłopak zresztą podobnie polubił biały itp….ale gdy dłużej nie noszę czerni i wreszcie ją założę, czuję się wspaniale: pewniej, silniejsza, z większą energią i życiem jakby ktoś z lochu wypuścił mnie na powietrze.

Paddy:

''Świat jest jak rzeka
z której pijemy, lecz nasze grzechy zanieczyściły wodę.
A teraz rzeka wylewa
dlatego musimy budować arkę wiary
i ufać Bożej Opatrzności.

Byłem w pokoju ciemności.
Nie wystarczało jednak otworzyć okno na powietrze,
musiałem otworzyć drzwi.
Szukałem więc klucza
i tym, który znalazłem była Matka Boża z Medjugorie
mówiąca aby się modlić

Módl się, módl,
o szczęśliwszy dzień
Módl się módl,
a Pan wskaże ci drogę.

Ja, moi bracia i siostry
zmagaliśmy się pomiędzy niebem i piekłem.
Zrozumieliśmy, że trudno jest pojąć (zauważyć)
jak wpadamy w spiralę złych i demonicznych podszeptów.
Dlatego pojechaliśmy na pielgrzymkę
szukając uzdrowienia w niebiańskich dobrach.
Przybyliśmy, a mądry człowiek powiedział nam:
Dzieci, to bardzo proste:
Nawrócenie, Msza, Sakramenty i modlitwa.

Módl się módl...

Potrzeba dziecięcej wiary, aby dostać się do nieba
Dopóki (Boscy) żniwiarze nie przyjdą, nie obawiaj się.

Wszyscy mamy własne krzyże do niesienia.
Jeżeli niesiemy je pokornie
nie ma żadnych powodów by się martwić.
Jeżeli przebaczamy, będzie nam przebaczone.
Wówczas nasze oczyszczone serca wypełni obecność
wiecznej Bożej Miłości, wypalonej wewnątrz.

Ja nie jestem religijnym ekspertem
ale nie musze nim być
aby wiedzieć, że Bóg nie jest iluzją.
Ja poświadczam to, czego jestem świadkiem,
a ponieważ wiara bez uczynków jest martwą,
dlatego napisałem tą piosenkę.
Tak więc

Módl się módl....''

 

skomentuj (0)

$ 2008-03-18 00:47:57

Kochamy się wciąż Bardzo Mocno...

skomentuj (0)

praca/życie/dziecko 2007-12-11 06:02:45

pracuje, pracuje-biore wszystkie nadgodziny jakie są możliwe w mojej pracy. Mam wolną niedzielę i kawałek soboty-ale z chęcią i w te dni wzięłabym coś na 12h/d, żeby zarobić więcej. Niedługo wracam do Polski na kilka dni, więc może jak wrócę znów tu-to znajdę jakąś drugą pracę na pełny weekend. Z innej strony fajnie mieć choć jeden dzień wolny-to mój jedyny czas-kiedy mogę posprzątać w domu, albo posprawdzać spokojnie jakieś swoje sprawy. Chłopcy wciąż pracują na nocki i śpią w dzień, dlatego nie mam jak sprzątać w dzień, a w nocy nie chcę denerwować hałasem sąsiadów. Zmieniamy mieszkanie na dużo większe-czekamy na odpowiedź agencji-może wtedy będę miała większą możliwość sprzątania. Choć i tak nie podoba mi się fakt, że będę mieszkała z 5 osobami, a potem może i 6-8.Gdyby to byli ludzie, którzy potrafią utrzymać porządek, byłoby ok, ale że to brudasy....to będę się wkurzać i męczyć. Takie brudasy to 100% egoiści, albo 100% głupcy- nie myślą o samopoczuciu innych, albo nie potrafią sobie tego wyobrazić.
Chciałabym tylko żyć wśród: czystych, szlachetnych, empatycznych, dobrych, uśmiechniętych ludzi-czy to tak wiele?

Z moim Aniołeczkiem to zabawna sprawa-jak częściej siedzi w domu(bo pracuje na pół etatu) to więcej myśli o mnie i ma więcej siły by okazywać mi tą miłość. Jak ostatnio stwierdził:dużo więcej marzy o mnie.Szczeniaczek mój malutki, ale kochany. Teraz w tym miesiącu nabrał więcej dni pracy-bo potrzebujemy kasy na mieszkanie i jedziemy do Polski i będzie mi brakowało nocnego tulenia. Cieszyła mnie sytuacja, kiedy wiedziałam, że wróce z pracy a moje maleństwo nie będzie do niej szło. Ale miłość trwa i to najważniejsze. Ja wciąż wspominam nasze pierwsze chwile, jego pierwsze spojrzenia... Ostatnio jego mama pytała go, czy rozmawialiśmy już o dziecku, kiedy planujemy. Maluszek posmutniał, pewnie dlatego, że tak zawsze chciał dziecka, a ja zawsze anty-bo choć czas mi leci, to wiadomo bez dziecka wygodniej się żyje. Z jednej strony chciałabym mieć z nim dziecko, z innej chciałabym zapewnić sobie jakąś stabilizację/wygodę, by dziecko było bezpieczne i ja. Ale pomyślimy-wiele matek ma dzieci w czasie kiedy nie mają przecież jak w bajce. Gdyby nie ten czas, pewnie dłużej odstawiałabym zajście w ciąże.
Ale skoro jeszcze w nią nie zaszłam - a kochamy się często i to bez zabezpieczeń, już nawet nie chce mi się patrzeć kiedy mam dni płodne, a kiedy nie-tzn. że Bóg wie iż faktycznie jeszcze nie teraz mój czas na dziecko. Albo psychologicznie-jeśli kobieta nie chce zajść w ciąże psychicznie-to nie zajdzie tak łatwo.

skomentuj (1)

g/s 2007-11-10 16:18:52




Zawsze narzekałam na męski gatunek, teraz mam większy kontakt z kobietami i dochodzę do podobnego wniosku „ach te samice”, a potem myśl „gdzie ja żyję. Gdzie są Ci mądrzy, poważni …ludzie?”. Też czasem zachowuje się jak głupi szczeniak, ale mam świadomość swojej głupoty i staram się ją przerywać.
No dobra, załóżmy, że skoro ja nie jestem idealna, nie powinnam oczekiwać spotykania ludzi o „wymarzonych cechach”.
Dziś pomyślałam, że może powinnam skończyć z ciągłym ocenianiem ludzi i myśleniem typu”kolejny idiota, sami idioci na tym świecie…”, może jak będę dobrej myśli i zacznę oszukiwać siebie:), ze ludzie są mądrzy to będę takich spotykać. Wierze, że gdzieś daleko istnieją mędrcy, ale właśnie może dlatego, że ciężko mi uwierzyć iż mogą być blisko mnie-nie spotykam ich.
A może tak jak mam obraz mężczyzny jako: odważny, zaradny, z dobrą orientacją w terenie, potrafiącego załatwiać sprawy, walecznego, potrafiącego zabić, nie bojącego się krwi i broni, a zarazem bezpiecznego dla kobiety, szczerego, mądrego, opiekuńczego, delikatnego tak mój obraz mądrego człowieka to szczególnie umiejętność myślenia-czy te obrazy są stworzone na bazie obejrzanych filmów i przeczytanych książek?-czy są realne, czy może były realne?Czy faktycznie ludzie stali się tak wygodni, tak leniwi, wyręczani przez naukę, technologię, że przez to GŁUPI?!
Czy tak naprawdę rzeczywistość jaką widzę-to mój problem wewnętrzny, wynikły z nieumiejętności pokochania czy nawet zaakceptowania ludzi takimi jakimi są?-większość pewnie powiedziałaby „nie patrz na innych lub zaakceptuj ich bo są ok…”
Muza Gladiator…………..i już mi lepiej-nazwałabym to szczęściem?
Często zastanawiało Mie dlaczego ludzie od wieków …kochają muzykę, melodię….-dla mnie jest w tym inny świat, jest niebo, jest to czym nie jest moje życie, dlatego przyjemnie w to uciekam. Lisa Gerrard- now we are free-dlaczego wywołuje to we mnie łzy i ciarki na ciele?....Czy to dźwięk czy znaczenie..?
Wtedy nieinteresuje mnie to jacy są ludzie, a jakich chciałabym widywać….wtedy odpływam….akceptuje..

Wiem, że muszę nauczyć się kochać jak Jezus-kochał bardziej grzeszników i to w nim podziwiam, choć jeszcze często zapominam…czym powinna być miłość…czym jest prawdziwa miłość

Gladiator/spartan…-dlaeczego kocham, podziwiam taką siłę???może dlatego, że wierzę iż nie ma rzeczy niemożliwych?...a może żyłam kiedyś w takich klimatach, może nawet sama byłam wojownikiem..kiedyś…coś w tym jest…coś we mnie jest.

skomentuj (0)

Miłość to tylko chemia 2007-11-04 22:38:17

Czasem mój mężczyzna "wkurzał się", że jestem tak psychopatyczna-bez emocji oraz że czasem traktuje miłość jak nic wielkiego, zwykłą chemię.
Lubię naukę i choć ostatnio bardzo mało czytam, to przez naukę patrzę na świat inaczej. Owszem mam swój świat marzeń, pragnienia ponad ziemskie, jednak często patrzę na sprawy przez "zwykłe szkła" nie tak jak inni ludzie przez "kolorowe"(choć lubię kolory:)).
Wielu ludzi zakochuje się, a potem czują się rozczarowani, bo dana osoba wydawała im się inna....potem rozwód i szukają kogoś kto spełni ich wymagania-ideału.
Ja nauczyłam się patrzeć na to chłodno, bez emocji, dla mnie związek to tylko związek. Choć bywają w nim uniesienia i magia-to jednak staram się nie zapominać, że to czysta chemia, która kiedyś się "wypali" i pozostanie "czysty układ". Dlatego choć lubię "magię", czasem bardziej zależy mi na tym co "ziemskie i praktyczne"
Bo gdy miłość się skończy.....chcę by był dobry układ.

Kiedyś wrzucałam artykuł na temat "miłość/chemia", ale wiedzy i powtórek nigdy za wiele.

Może istnieje "prawdziwa miłość"? choćby miłosierdzie wobec drugiego człowieka. Może istnieją dwie miłości ta chemiczna i ta prawdziwa(boska)?
Dziś nie wiem, może kiedyś poznam prawdę.
Na dzień dzisiejszy miłość chemiczna nie jest taka zła, bo choć nazwałabym ją "oszustwem" to jednak daje dobro, przyjemność. A często przekonuję się, że ze zła też może rodzić się dobro.

I tak jak będzie w artukule tak, czasem żal......

ze strony
http://www.trybuna.com.pl/zdrowie/index.php?id=34

Miłość, jak inne uczucia, powstaje w mózgu, a nie w sercu, jak kiedyś sądzono. Coraz więcej o niej wiadomo, bo naukowcy uczynili z niej przedmiot badań. Dowodzą, że jest to proces biochemiczny, w którym uczestniczy substancja oddziałująca na mózg - fenyloetyloamina. Pobudzając sieć włókien i komórek, powoduje ona to swoiste podekscytowanie, odczuwane przez zakochanych w bliskości obiektu miłości. To ona sprawia, że rozwija się w nich wiele odcieni wspaniałych przeżyć zwanych miłością. Wiadomo już nawet, w którym miejscu mózgu dokonuje się ten cud natury - w płacie limbicznym, podwzgórzu, u podstawy mózgu, pod obiema jego półkulami, czyli tam, gdzie również rodzi się stres. Może dlatego szczęśliwa miłość jest w stanie go złagodzić. Ta część mózgu pozostaje w stałej komunikacji z jego ośrodkami zawiadującymi pozostałymi zmysłami, zachowaniem i organizacją pamięci, toteż uczucie miłości jest tak wszechogarniające.

Naukowcy twierdzą, że namiętność to głównie sprawa oksytocyny, uwrażliwiającej nerwy i stymulującej skurcze mięśni (stąd czułość, podniecenie). W procesach nazywanych miłością uczestniczą też dopamina i norefetamina, które niczym amfetamina pobudzają psychiczną i fizyczną aktywność. Każdy człowiek ma inny zakres możliwości wytwarzania tych substancji i inaczej na nie reaguje - bo też i nie wszyscy są w równym stopniu zdolni do miłości. Ale miłość, niestety, przemija, co naukowcy wyjaśniają uodpornieniem na fenyloetyloaminę. I często wówczas to gorące uczucie przemienia się w przywiązanie lub przyjaźń (jeśli miłość nie zostanie brutalnie zraniona, wówczas bowiem na jej miejscu może zrodzić się negatywne uczucie - nienawiść).

Przywiązanie lub przyjaźń to już sprawa endorfin - substancji działających podobnie jak morfina, nieco uspokajająco i uśmierzająco. Wytwarzają się one pod wpływem stałej obecności partnera. Uwaga: kobiety mają więcej endorfin, zwłaszcza po porodzie i w czasie karmienia piersią. Można stąd wysnuć pewne wnioski...

Naukowcy wiedzą coraz więcej o miłości. Tylko czasem żal, że to niezwykłe uczucie sprowadzono do... coraz lepiej poznawanych biochemicznych procesów.


skomentuj (2)

Kocham Cię Najsłodszy Mój Aniele. 2007-11-01 01:21:10

Kocham Mojego Aniołka.
W mojej pracy jest jeden młody anglik zbliżony lekko wyglądem do mojego mężczyzny, więc pewnie dlatego troszkę mi się podoba, ale na szczęście nie czuję nic co czułam i czuję przy moim Piotrze.
Dziś gdy wróciłam do domu, zobaczyłam Aniołka, to znów szok, bo wydał mi się bardzo męski, pociągający/szeroki, wielki-w moim znaczeniu:)/.Jedyny mężczyzna, który na mnie działa i Jedyny który dodatkowo działa tak mocno. Podnieca mnie Jego Siła- i nie chodzi tu o mięśnie, ma tą potęgę w sobie.
Gdy wspominam przeszłość-wszystkie chwile z Nim są dla mnie jak z najpiękniejszego snu, podniecające.
Jakiś czas temu, myślałam, że ta cała magia którą widziałam w moim Aniele znikła, ale znów ją widzę. Znów to stworzenie jest dla mnie tajemnicze jak widok nieba z gwiazdami nocą.
Często czuję tę dziwną energię, delikatne podniecenie, gdy On jest w pracy-zastanawiam się czy wtedy myśli o mnie?, czy coś innego, że tak się czuję jakby był tu-jego duch? druga część?
Chciałabym się z Nim częściej kochać, ale chwilowo jest to niemożliwe: On pracuje na nocki, ja dzień + w pokoju jesteśmy jeszcze z Jego bratem.
Pewnej nocy zostałam sama z jego bratem i spaliśmy w jednym łóżku. Śmiać mi się potem chciało z tego, że obudziłam się a brat Piotra był odwrócony plecami do mnie jak to często robi Piotr i mi się coś popieprzyło/pomyślałam, że to mój Piotr/i prawie się do Pawła przytuliłam, na szczęscie szybko zareagowałam i tylko dotknęłam ręką jego boku------bleeeeee nie lubię dotykać innych mężczyzn-to zdarzenie wywołało we mnie wręcz traumę, ale Aniołek powiedział mi ”pamiętaj ja zawszę śpię niżej niż inni ludzie”:)i to troszkę mnie uspokoiło, bo bałam się, że następnym razem jeszcze tknę niechcący kogoś bardziej-bleeeeeeeeeeeeee.
Mój Aniołek jest Jedynym mężczyzną do którego czuję jakąś energię i z którym chcę być blisko.
Tylko On na mnie działa. Tylko jego osoba, duch odrywa mnie od tego ziemskiego świata.

skomentuj (0)

chemia-kobieta+mężczyzna /STOI 2007-10-26 21:59:39

Artykułów na ten temat trochę jest, ale są "suche":>

Jak czuje chemię mój mężczyzna:
mówi: "znów mi staje..., jak jesteś blisko. co Ty masz za energię?"

Wulgarne stwierdzenie, ale lubię słyszeć szczególnie to "staje !mi...przez ciebie".


czy wam mężczyznom też "stoi"?:)

skomentuj (1)

Mężczyźni wyginęli ze smokami 2007-10-23 01:33:59

Tak sobie przez chwilkę pomyślałam, gdyby mój czarny książę z jawy nie był moim Piotrem i któregoś dnia przybrałby postać człowieka-mężczyzny i wszedł „przez te drzwi” to co chciałabym zobaczyć na jego twarzy? –chciałabym zobaczyć jego uśmiech i to szczególne, mówiące „przybyłem do ciebie” spojrzenie.
I przypomniało mi się natychmiast „ten uśmiech i to spojrzenie” , którym kiedyś obdarowywał mnie mój Piotr.
Tęsknie za tym męskim, książęcym, kochającym, pragnącym, bawiącym się…spojrzeniem.
Jak już kiedyś wspominałam, nie jestem kobietą, która pragnie być w centrum zainteresowania, ale mimo wszystko cudowne jest uczucie, gdy osoba którą kochasz, patrzy na ciebie w taki sposób, jakby nic innego dla niej nie istniało, istniejesz tylko Ty i tylko Ciebie pragnie i tylko o Tobie potrafi myśleć. Jest w tym jakaś magia, gdy tak patrzy…

Dlaczego tak nie lubię materii?-bo ludzie są tak nią pochłonięci, że zapominają o prawdziwej miłości, o drugim człowieku, o kochaniu—patrzą „na pustą ziemię”, a „piękne niebo z gwiazdami jest po drugiej stronie i czeka na ich spojrzenie”.
Nie jestem najlepszym człowiekiem, może nawet jestem gorsza niż inni-nie potrafię kochać wszystkich ludzi, zachowuję się jakbym nienawidziła ludzi.
Ale mimo wszystko chciałabym by świat był magią: kolorowy, błyszczący, kochający, by wszyscy się kochali.
Marzę o rzeczach, które mogą zdarzyć się tylko w niebie. Marzę o świecie, w którym panuje idealny porządek, spokój, bezpieczeństwo, prawda, miłość.
Ci którzy słyszeli moje „złe słowa, poglądy”..mogą pomyśleć, że jestem wredna, że nie mam ochoty żyć, że na niczym mi niezależny…….
Ale całe moje zło powstaje w sytuacjach, gdy odczuwam cierpienie, gdy chcę mojego wymarzonego świata a wiem, że nie mogę go mieć tu na ziemi.
Gdy widzę i słyszę tych wszystkich ludzi dążących tylko do materii, cieszących się tylko z materii, zafascynowanych tylko materią, mających świadomość tylko materii –Moja dusza płacze i krzyczy!!!” przestańcie ślepcy!! .Nie mogę pojąć dlaczego ludzie nie mają świadomości swojej duszy, swojego anioła. Przeraża mnie to ich „materialne spojrzenie”.
Dojechał do nas Paweł(brat Piotra). Gdy słysze jak Paweł znów gada o syntezatorze za ileś tysięcy i cieszy się z niego(chce kupic) jak małe dziecko (a ma prawie 30l i żone, mieszkanie) to choć uśmiecham się lekko, albo coś kiwne(żeby nie odczuł za bardzo mojego złego samopoczucia, wywołanego jego radością na jakąś głupią zabawkę) to zawsze myślę jedno „dlaczego ty człowieku jesteś taki głupi , ograniczony, nierozwinięty …?, dlaczego tak bardzo cieszy cię to co jest martwe, puste?, dlaczego nie masz świadomości, że ta materia jest marnością nad marnościami?, dlaczego nie masz świadomości istnienia spraw prawdziwych, wartościowych, duchowych?..
Podobnie dzieje się ze mną, gdy widzę Piotra zafascynowanego jakimiś komputerowymi zabaweczkami, albo gdy obaj piją, piją już miesiąc, za każdym razem mówią ”koniec picia” a końca nie widać.

Zabawki i alkohol-to wszystkie ich ideały, wartości jakie mają.
Gdy ktoś pyta o ich odpowiedzialność, dojrzałość…-ja już nie mam sił odpowiadać, bo nie mam nadziei, że oni kiedykolwiek : dojrzeją, zmądrzeją.
Tak jak nie mam nadziei, że tu na ziemi mogę żyć w swoim „wymarzonym świecie” (chyba, że będę mieszkała sama, to chociaż w domu mogłabym sobie stworzyć taki mój mały uporządkowany światek) tak nie mam nadziei, że spotkam w tym życiu choć jednego : dojrzałego, odpowiedzialnego, rozumnego mężczyznę. Nie mam nadziei na spotkanie mężczyzny, który nadawałby się na ojca moich dzieci. Dlatego nie będę miała nigdy dzieci. Chyba, że na „starość” sama się już ustatkuje i na tyle uporządkuje swoje życie, że dojdę do wniosku iż chcę dziecko i mogę sama bez problemu „wychować” sobie je.

Mój Piotruś jest kochany-ale On jest jeszcze dzieckiem, a ja chciałabym mieć mężczyznę.

skomentuj (1)

UWIERZ w MIŁOŚĆ 2007-10-08 23:53:58

Myliłam się trochę co do Mojego Aniołka. Myślałam, że jest jeszcze młody i może skrycie ma ochotę kochać się z innymi kobietami (jak "każdy" facet wg. moich teorii), ale On chyba faktycznie jest inny-LEPSZY. Z tego co mówił....wynika, że kocha tylko mnie i nie potrafiłby kochać się z inną (dla niego to obrzydliwe...).Mówił jeszcze wiele innych rzeczy, które chyba pozwoliły mi uwierzyć w Niego. Ostatnio przestałam wierzyć w miłość wieczną między kobietą i mężczyzną, przestałam wierzyć że mogę być szczęśliwa, przestałam szukać swojego czarnego księcia w nim. Zaczęłam wtedy wierzyć, że mężczyzna i kobieta są tak bardzo różni, że nie ma możliwości by szczerze spełniali potrzeby drugiej strony. Uwierzyłam że związki to jedno wielkie oszustwo -mężczyzna daje kobiecie to co ona chce, kobieta daje męzczyźnie...ale to wszystko jest sztuczne, fałszywe, bo każda płeć ma inne potrzeby, inaczej czuje, rozumie, widzi....
Ale ZAWSZE jakiś DOBRY Duch czuwa nad nami-ZAWSZE daje znaki które mówią, że jesteśmu sobie przeznaczeni. Mogłabym pewnie napisać książke składającą się z tych wszystkich dowodów na nas-ZAWSZE mamy coś tak samo-nawet głupie numery do banku....,ostatnio Piotr wchodził na moje konto bankowe i kazał mi litery na określonych miejscach i z całego mojego pokręconego hasła wypadły a(ane)r(rozbor-jego ksywa od nazwiska).
Takie podobne przypadki zdarzają się tak często, jakby ktoś wręcz krzyczał "Weźcie się w Garść dzieci-jesteście dla Siebie!!!".Po tych wszystkich Jego słowach i zdarzeniach łączących nas w Jedno, postanowiłam porzucić swoje "zimno wewnętrzne" i uwierzyć na nowo że prawdziwa miłość między kobietą i mężczyzną może istnieć i że Mój mężczyzna nie jest "typowym" samcem-że potrafi kochać jak Anioł. Zaczynam wierzyć, że moja wyobraźnia co do Niego wcale nie musi istnieć tylko w moim umyśle i duszy, że może być realnością. Czuję jakbym na nowo się narodziła, jakby Nasza miłość znów się zaczęła. Kobiety mają wybujałą wyobraźnię. Mężczyzn zawsze odbierałam jako prostackie istoty, które są tak bardzo przyziemne, że nie stać ich na wyobraźnie tak wielką jak kobieca, więc dlatego nie są w stanie zrozumieć kobiety. Mój Piotr coraz bardziej przekonuje mnie, że mój czarny książe z jawy nie istnieje tylko w mojej wyobraźni czy w tym innym świecie, gdzie teraz nie mogę przejść, On jest tu ze mną-w moim realnym świecie.On jest w Nim, Jest Nim, siedzi czasem i daje znaki, czasem szepnie słówko gdy zbyt się oddalam. Zdawało mi się teraz, że coś przeszło obok za mną.


skomentuj (2)

Kochaj, albo rzuć. 2007-09-15 19:14:09

Byłam zmęczona, nałożyłam słuchawki z muzą „Morten Harket” i jest lepiej.
Ale notka pewnie i tak będzie bez większych emocji, bo nie chce mi się zbytnio myśleć nad tym co zaraz napisze.
Dziś coś tam rozmawiałam z moim Piotrem o miłości. Nie lubię kłamać, ale też nie mam jeszcze dobrze opanowanej cechy „najlepiej nic nie mów”, więc standardowo powiedziałam coś co Go zasmuciło.
Powiedziałam, że ja już nie wierze w miłość, która może trwać wieki, i że zaczynam się śmiać z ludzi, którzy na siłe chcą znaleźć jakąś swoją drugą połówkę –bo nie istnieje druga połówka.
Niedawno doszłam do wniosku, że mogłabym być szczęśliwa tylko z osobą całkowicie podobną do mnie. Ale nie ma na świecie kogoś tak bardzo podobnego do mnie, kogoś kto myślałby tak jak ja i rozumiałby mnie.../Znając życie, to pewnie gdybym miała takiego partnera, szukałabym kogoś odmiennego...-koło się zamyka/
Zaakceptowałam swój los, bo nie wierze, że życie jest w stanie spełnić moje „wygórowane potrzeby”.
Z drugiej strony-bywają dni, kiedy jestem szczęśliwa z moim Aniołkiem-chyba wtedy, gdy okazuje mi uczucia oraz gdy jest aktywny.
I jest jeszcze coś-co może inni nazywają miłością lub chemią-tylko do niego czuje pociąg. Bliskość każdego innego mężczyzny nie wywołuje u mnie takich uczuć, jakie czuję będąc blisko niego lub choćby widząc tylko zdjęcia....
Często również przydarzają się nam w tym samym czasie te same „przypadki”-co można by nazwać „przeznaczeniem?”-szczególnie wtedy, gdy jest między nami mała sprzeczka, a ja myślę „czy to „my” ma sens?”-jakby coś nas chroniło przed popełnieniem błędu=przed rozstaniem.
Nie mogę powiedzieć, że Go nie kocham-bo wiem, że kocham. Mimo kiepskiej czasem komunikacji, wynikającej z różnego sposobu przetwarzania informacji oraz postaci jej wypływającej, czuję, że jest On jedynym mężczyzną specjalnie stworzonym dla mnie-ciężko to opisać. Ciągle mam w głowie obraz, jakbyśmy już się bardzo dobrze (miłość) znali w innym życiu/jakby wtedy nie dane było nam być razem, dlatego teraz mamy tę szansę.
Tak więc, rozmawiając spytałam Go czy jeszcze o mnie myśli /bo niestety w porównaniu do dawnych lat, odczułam mniej jego zainteresowania moją osobą-nie należe do kobiet, które chcą być podziwiane(dla mnie to be), ale niestety nie potrafię czytać jego myśli, dlatego jedynym sygnałem dla mnie są jego czyny. Odpowiedział, że zdziwię się bardzo.....myśli o mnie 99% swego czasu....oczywiście padały inne zdania, które miały mnie zapewnić, że On mniej okazuje, ale Kocha mnie tak samo mocno jak dawniej(On poprostu myśli o tym i już nie mówi).
Było jeszcze sporo tego.......

Skończyło się tak, że Aniołek będzie się starał okazywać mi uczucia(a nie tylko mieć mnie w swojej główce,........no i standardowo finish/seks.
A z tym seksem było zabawnie-byłam przekonana, że kolega nie poszedł do pracy, ale Aniołek powiedział „poszedł”, więc trochę za głośno byliśmy:). No ale cóż takie życie-raz wpadki, raz wypadki.

skomentuj (1)

jaskinia, ogień.....marzenia......ja/ty 2007-09-06 00:22:06

Chciałabym jeszcze kiedyś zobaczyć mężczyznę z mojej wizji. Wiem, czuję, że On gdzieś istnieje i może ma świadomość mojego istnienia. Czasem myślę, że może Piotr kiedyś przemieni się w Niego-gdy stanie się mężczyzną.
(poczułam ból w głowie)
Kocham Piotra, lecz brakuje mi tej męskości, dojrzałości.
(Kobieta i mężczyzna to dwa różne światy, czasem tylko gdzieś na chwilę stają się jednym)
Chciałabym by całe moje życie było magią, chcę je czuć wszystkimi zmysłami bardzo dokładnie. Chciałabym by muzyka grała wciąż.
Chciałabym żyć ciągłym „natchnieniem, podnieceniem”.
Chciałabym wiele...., ale dziś mogę tylko o tym marzyć....marzyć jak dawniej, bo rzeczywistość nie spełnia moich wymagań, choć pewnie mogłaby.
Powinnam być zadowolona ze wszystkiego co jest mi dane, powinnam przestać narzekać, czuć niezadowolenie, powinnam nie załować i nie żałować innym, powinnam wybaczyć wszystkim, powinnam zapomnieć....
Powinnam się cieszyć, uśmiechać, ale gdy spoglądam na szkolne zdjęcia-nawet tam jestem smutna jakbym umarła.
Czy nawet jeśli byłabym bogata, byłabym szczęśliwa?, wątpie, bo materia ludzka nigdy nie dawała mi szczęścia.
Jedynie gdybym mogła pomóc innym tymi pieniędzmi, coś by mnie radowało?, z drugiej strony karmiłabym tych ludzi fałszywym szczęściem. Ale może niektórym wystarczy do szczęścia materia i warto im to dać?
Ucieczka w marzenia ....zawsze tym żyłam. Był czas kiedy marzenia stały się rzeczywistym światem, ale ludziom brak wytrwałości...wolimy spać i zajmować się sobą niż żyć dla innych...dlatego uciekam w marzenia, by zaspokoić swoją nieograniczoną potrzebę emocji.

skomentuj (1)

Rzecz o seksie 2007-08-17 23:36:14

Już dawno twierdziłam, że większość kobiet nie ma przyjemności z seksu z mężczyzną i jak mawiałam „nie widzicie, ze one udają”.
Dziś coraz częściej media przekazują moje dawne teorie.
Sama śmiałam się mówiąc „a co kobieta ma z seksu z mężczyzną?-nic”, dla kobiety seks z mężczyzną jest większym ryzykiem, większą stratą.
Dziś słychać teksty typu „..% kobiet nigdy nie zaznała orgazmu, .....seks się im nie opłaca..itd”
TO FAKT


A teraz wytłumaczę wam Drodzy Panowie-dlaczego seks z mężczyzną jest do kitu i często penisa zastępuje „plastikowy wibrator”.
Jestem kobietą, a po 2 uwielbiam obserwować, więc:
- mężczyźni mają w większości (jak kiedyś mawiałam „penisa zamiast mózgu”:)) czyli :Wasz Wacek to dla Was cały świat!!!!! Kochacie orgazm, nie łatwo jest Wam żyć bez niego (ciekawe ilu Was próbuje?:)).

A więc penisowate pajacyki co robicie nie tak?!!!:
-skrótem : pieprzycie swoim Wackiem zamiast kochać Całym sobą.
Ciekawe ilu facetów zdaje sobie sprawę z tego, że samym penisem(wejdź-wyjdź:)) nie zadowolą kobiety ?(pewnie jakaś duża część-ale co z tego!!!!-jak z tego nie korzystacie:)baranki).
(Cóz powinnam pogodzic się z faktem, ze mężczyźni są prymitywni, czasem jedynie zaświeci im w ich główkach jakieś światełko mądrości)

Niech do Was dojdzie Męskie istoty, że kobieta jest bardziej wrażliwa niż wy i potrzebuje m.in:
-miłości, ciepła, uczuć, obrazów, kolorów, zapachów, delikatności =MAGII, nieziemskości......by czuć przyjemność z tego waszego „włóż/wyjmij”.
Ach z chęcią wyśmiałabym Was Bardzo głośno, za te wasze ciągłe prześciganie się w „kto ma większego” i przekonania typu „kobiecie sprawia przyjemność większy”.
Nie rzecz w tym jaką macie pałke, ale jak potraficie się obejść z kobietą bez tej pałki!!!!!!!!!!!

Gdyby kobiety nie były tak wrażliwe i współczujące-to pewnie duża część facetów musiałaby zostać homo...
Tak!!!!-kobiety uprawiają z Wami seks hm:
- zeby Was zachować przy sobie(bo inaczej uciekacie do innej)
- bo są naiwne i zbyt marzycielskie i wyobrażają sobie podczas kochania wszystko inne czego i tak nie jesteście w stanie pojąć
-bo Was kochają lub wierzą że też są kochane i chcą wam dać przyjemność
-pozostałe kobiety to takie które nie mają uczuć, lub egoistki które lubią być podziwiane itp (ODPADKI KOBIECEJ ISTOTY)

CO sprawia przyjemność kobiecie? –gdybyście bardziej kierowali się miłością a nie przyjemnością , juz dawno znaleźlibyscie odpowiedź w książkach i internecie.
O tak wiecie!?....ale zapominacie:)
Jak wygląda seks z meżczyzną ?- on ją swoją pałą w dziurę i jego „ach, och”, a ona z nudów zasypia lub w najlepszym przypadku udaje też „och, ach”.
O czym zapominacie??
O DOTYKU!!!!!!!
Pomacacie kobietę na początku i myślicie że to wystarcza?-NIE!!!
Żeby kobiecie było przyjemnie należy przez cały stosunek okazywać jej uczucia. Dotykać jej całego ciała i piersi (moze zauważyliście, ze jak dotyka się piersi kobiety ona się podnieca?), zaprzestać szybkiego i mocnego masturbowania jej Vaginy palcami –bo chyba tylko sobie wtedy robicie dobrze.
Co kobieta potrzebuje:
DOTYK+WOLNE TEMPO+UCZUCIE (NP POCAŁUNKI, SŁOWA)
Penis to tylko najmnijeszy dodatek i wręcz nie potrzebny by kobietę doprowadzic do orgazmu.


Jak samo słowo mówi : KOCHAĆ SIĘ
Do tej pory nie mogę się przestać szokować brakiem wyobraźni u mężczyzn:
KOBIETY SĄ JEDNĄ WIELKĄ EMOCJĄ-więc to chyba logiczne że jakiś zimny, o prostym kształcie drążek nie pobudzi je seksualnie na tyle dobrze by...........
Ach tak........................


++++++++++++++++++
Ta prostota męska ma czasem i dobre strony:
Mężczyźni tak skupili się na sobie i tym swoim orgaźmie, że przez to kobiety są bardziej wolne od orgazmu i dzięki temu potrafią wybrać szlachetniejsze rzeczy. Bo seks do szlachetnych zapewne nie należy (i jest mnóstwo na to dowodów, potwierdzających, ze seks dla przyjemnosci to czyste zło). Więc panie dzięki egoizmowi i lenistwu mężczyzn jesteśmy bardziej czyste i rozumne.
Nie potrzebujemy tego świństwa do życia:)


Ja osobiscie jestem do tego wolna(był czas kiedy byłam uzależniona) i odpowiada mi taki system-mam mniej wyrzutów sumienia, ze kalecze swoją duszę.
Aniołkiem nie jestem ale im mniej uzależnień tym łatwiej i bezpieczniej:)

skomentuj (2)

Dusza kobiety CHŁONIE ŻYCIE, ŚWIAT/kontra szary mężczyzna 2007-08-17 19:41:57

Mieszkam sobie wciąż z Moim Aniołeczkiem w Anglii.
Brakuje mi trochę jakiś większych i zarośniętych roślinami miejsc, gdzie można by było pochodzić. Są niby pewne miejsca, ale....brakuje mi polskich tęczowych kolorów i tej czystości.
Nie chciałabym by moje dzieci rozwijały się w takim „szarym” świecie, więc albo znajdzie się jakieś łande miejsce w Anglii, albo (raczej) chciałabym zamieszkać w innym miejscu(kraju).
Niemcy nawet odpowiadają mi wyglądem, jednak tam jest już raczej gorzej z utrzymaniem się –więc zobaczymy. Narazie jedyne co mnie tu trzyma-to kasa.
Chyba tęsknie do chomikowania pieniędzy „grosik do grosika”(pens do pensa). Gdy jest się we dwoje to trochę trudno oszczędzać(chomikować) tak jakbym chciała, ale partnerstwo ma też swoje dobre cechy, gdy chce się kupić coś drogiego(można złożyć się po połowie i jest taniej).
Jestem spod znaku bliźniąt, więc mam mnóstwo pomysłów i chciałabym robić wiele róznych rzeczy w ciągu jednego dnia (by czuć że żyję). Ale chyba jeszcze hamuje mnie zdawanie się na Piotra, myśli że skoro jesteśmy parą to może nie powinnam uciekać w realizację swoich pragnień oraz że skoro on wielu moich pomysłów nie docenia to może faktycznie szkoda czasu bym się nimi zajęła? Z drugiej strony powinnam korzystać z życia wg. Swoich pragnień, robić do to chcę i ile chcę nie zważając na to czy Piotrowi to będzie odpowiadało. Boję się chyba jakiejś rozłąki, gdybym chciała się realizować i choć czuję że mam odwagę i potrafię to jest jakieś ziarnko piasku „strachu?” przed trudnością zadań we mnie.
Nie potrafię się otworzyć tak jakbym chciała przed obcymi ludźmi.
Mój Aniołek też nie należy do mężczyzn, z którymi można rozmawiać bez końca na różne tematy (zresztą wątpie by istnieli mężczyźni którzy potrafiliby znieść długie i częste rozmowy ze mną). W takim wypadku chyba korzystniej byłoby dla mnie zostać lesbijką?:) Ach.
Powinniśmy doceniać to co mamy. Nie będę więc szukała mężczyzny, który spełni moje wszystkie wymagania. Tak przynajmniej mogę się przekonać na ile mnie stać.
Skonczyły się czasy, kiedy byłam przyklejona do Mojego Aniołka. Ten czas 3 miesięcy, kiedy byliśmy osobno przywrócił mi trochę moją równowagę. Choć chciałabym mieć mężczyznę z którego mogłabym brać przykład, który dodawałby mi odwagi swoją osobą(cechami, zachowaniem). Ktoś kiedyś powiedział nie bierz nigdy młodszego mężczyzny. Zawsze imponowali mi ludzie bardzo aktywni-dobrze czuję się przy takich jednostkach-szczęśliwsza, bo bardziej wierze, ze ja też mogę wiele i wciąż ludzie ci mi to sobą przypominają.
A będąc z Aniołkiem czuję się tak jakbym była sama na tym świecie.
Może czas powrócić do rozmawiania z ludźmi przez komunikatory chociażby? Skoro jestem sama, to sama zaspokoje swoje pragnienie poznawania świata, rozmawiania o tym o czym chciałabym porozmawiać. Choć do moich rozmów przydałby się przede wszystkim psycholog. Albo ktoś kto uwielbia dyskutować na różne tematy, ale szczególnie na tematy dot. Człowieka.
Brakuje mi szkoły (tam można było choć trochę podyskutować).
Mam pewien pomysł na przyjemną działalność, która dodatkowo pomoże innym.................... Wystarczyłoby pomieszczenie, ale moze można by było rozwiązać to drogą internetową:)
Aniołek mógłby mi pomóc, ale znając Go, nie chciałoby mu się, więc nie mogę wciąż myśleć „a może on mi pomoże-bo ma już umiejętności których potrzebuje”. Muszę przestać wierzyć, ze w czymkolwiek mi pomoże. Jestem zdana na siebie....tak jak moja mama i babcia...-to u nas już rodzinne.
Ale mam przecież kogoś :)!!!! Bóg i Aniołowie!!!!tak Oni ZAWSZE BYLI, SĄ I BĘDĄ ZE MNĄ. Nawet najlepszy ludzki partner nie zastąpi Boskich Istot.Człowiek może Cię : zawieść, zdradzić, nie rozumieć, nie słuchać, odmówić ci pomocy i wsparcia itd......... A Bóg i Aniołowie NIGDY MNIE JESZCZE NIE ZAWIEDLI I ZAWSZE CZUJĘ ICH CHĘĆ DO POMOCY MI, DO BYCIA ZE MNĄ W KAŻDEJ SEKUNDZIE MOJEGO ŻYCIA.
Teraz czuję jakby Mój Czarny książe z jawy nie był tym ziemskim, lecz jednak tylko tym boskim(ale nie jestem tego aż tak pewna).
Zawsze musiałam radzić sobie sama, dlaczego więc tak bardzo jak jakiś mały piesek chciałam pomocy mojego partnera?
Kobiety podziwiam Was, jesteście tak bardzo rozwinięte umysłowo, wrażliwe, dostrzegacie miliony elelmentów świata, chcecie tym wszystkim przesiąkać, czujecie i widzicie dużo więcej niż mężczyźni. Kobiety są jak Anioły-czują pełniej ten świat. Mężczyźni to prymitywne istoty-do szczęścia nie wiele im potrzeba(i jest to najczęściej materia stworzona przez człowieka), oni nie oddychają powietrzem świata, który stworzył Bóg. Interesują się pierdołami.
Ale kobieta i mężczyzna muszą być razem, by zachować równowagę. Kobieta nie ma granic, mężczyzna je ustala.
Chciałabym móc wychodzić duszą z ciała i lecieć tam gdzie tylko zapragnę by zobaczyć te wszystkie cuda stworzone przez Boga. Przyziemskość, materia ludzka może dać mi wygode,zabawę ale nigdy nie da mi prawdziwego szczęścia i wolności.
Słucham Siddharta-może dlatego tak się podniecam nieziemskim światem?:)
Czy jest gdzieś ktoś podobny do mnie?:) z kim mogłabym rozmawiać (chociaż)?
Kocham mojego mężczyznę, ale jest dla mnie za mało twórczy, za mało aktywny, za mało żyjący światem tu i teraz :(. Ale i tak mojego małego Aniołka nie opuszczę-bo wszystko ma swój sens i kiedyś zrozumiem, co było mi dane nauczyć sie w związku z nim.

skomentuj (0)



KSIĘGA GOŚCI

love Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

CIEKAWE
ALCHEMIA MIŁOŚCI

Śmieszne
kurczaczek :)
kabaret :)

BLOG
kolor

Imageshack
rapid
**

MIŁE DUSZKI
ZNAJOMY
VIGOR
LIBERATOR
MAFII


2012
luty
styczeń
2011
maj
2010
sierpień
czerwiec
2009
grudzień
wrzesień
czerwiec
maj
styczeń
2008
grudzień
listopad
sierpień
czerwiec
maj
marzec
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień




Dodatki4u